środa, 29 lipca 2015

{117}

Witajcie :)
W końcu skończyłam naszyjnik.
Oj ciężko było, ciężko.
Nic mi do siebie nie pasowało i już miałam go rzucać w kąt. Wszystko przez ten duży kamień. ( bo przecież trzeba na coś zwalić winę :p)
Ale myślę sobie, 'nie no Ola to nie może przecież tak być ze nic się nie da z tym zrobić'
I wreszcie, po kilku dniach mordęgi- skończony, A ja całkiem zadowolona.
Oto i on...









5 komentarzy:

  1. O matko jakie cudo , wspaniały , zazdroszczę zdolności , pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszło naprawdę świetnie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudo! Strasznie podoba mi się ten kolor i całą kompozycja naszyjnika:)

    OdpowiedzUsuń